styczeń 16, 2009

Blogowo i etnograficznie

U mnie na blogu ostatnimi czasy przestój, ale w tak zwanej blogosferze dużo się dzieje. Obrodziło zwłaszcza ostatnio etnograficznymi blogami. Oto 2 z nich.

25zima – absolutna nowość i debiut, ale pierwszy wpis o towarzyszu Bondzie bardzo ciekawy. Chyba domyślam się nawet kto jest Autorem:) Tak trzymać, będę tam często wpadał.

Antro DJ – blog prowadzony przez jednego pracownika i wielu studentów IEiAK UW. Nieco ezoteryczny, lecz ciekawy.

Polecam

styczeń 9, 2009

Rasistowski klub

Pestinside pisze o karze nałożonej na Jam Pub za niewpuszczenie na imprezę grupy cygańskiej młodzieży. Grzywna nie jest wysoka, czym jest 500000 HUF dla klubu, w którym wstęp kosztuje 3000HUF, a 50 gram palinki – ok 1500? Ale przynajmniej instnieje tu instytucja wyspecjalizowana w ochronie równości praw i w dodatku ma ona realne możliwości działania.

Ciekawi mnie, czy po nagłośnieniu kwestii rasistowskich praktyk spadnie popularność tego klubu np. w środowisku obcokrajowców?

Miałem wątpliwą przyjemność być kiedyś w tym klubie. Duży sklep płytowy w centrum handlowym Mamut na Moszkva Ter w nocy przerabiany jest na równie dużą dyskotekę. Nie polecam – plastik, lans i nic więcej. Ale selekcji na bramce nie zauważyłem, wszedłem tam w jakiejś szmacie i brudnych zimowych butach, w Warszawie raczej nie wpuszczono by mnie tak ubranego do tak modnego i wylansowanego miejsca… Ale może kierownictwo Jam Pubu ma inne niż warszawscy właściciele lokali kryteria doboru klientów?

styczeń 6, 2009

A propos strajku

Nie mam czasu pisac, wiec polecam tylko blog jeża węgierskiego. Chciabym przeczytać co o tym sądzicie, zwłaszcza o motywie strajkujących kolejarzy powodujących zmiejszenie subwencji i strat państwa, a zatem działających na korzyść właściciela firmy, kosztem najuboższych mieszkańców Węgier.

grudzień 29, 2008

Dlaczego nacjonalizm?

Chciałbym odpowiedzieć na pytanie postawione w jednym z komentarzy do poprzedniego wpisu:

Kwestia nacjonalistycznych postaw i poglądów na Węgrzech wydaje mi się bardzo ciekawa przez porównanie z Polską. Chociaż w Polsce dyskurs narodowo – religijny jest powszechny, to poglądy nacjonalistyczne są zdecydowanie rzedziej manifestowane niż na Węgrzech (chodzi mi o życie codzienne). Tutaj symbole walki narodowej są wykorzystywane w najrozmaitszych kontekstach, od map Wielkich Węgier wszędzie gdzie się da, w lokalach, na samochodach, przez odniesienia mitologiczne, po flagi wiszące na prywatnych domach. A przy tym zwraca uwagę, że tutejszy nacjonalizm jest bardziej “dla swoich” niż tak jak w Polsce “przeciwko obcym”. Służy raczej tworzeniu więzi niż wytyczaniu granic… Raczej, bo rozwój stosunków węgiersko – słowackich świadczy o czymś przeciwnym.

külképviselet – niewątpliwie tekst do którego link zamieściłeś jest niezwykle ciekawy, ale niestety zupełnie niezrozumiały dla większości czytelników tego bloga, jak i zresztą jego autora (cierpię z tego powodu, czuję się upośledzony, obiecuję poprawę – na marginesie: jeśli ktoś sprawdził i może polecić dobry kurs języka węgierskiego w Budapeszcie poproszę o info). Jeśli znalazłbyś gdzieś jego tłumaczenie lub streszczenia w jakimś innym języku, to proszę podeślij linka.

grudzień 18, 2008

Delegalizacja Magyar Garda

Wczoraj, tj 17 grudnia, węgierski sąd zdelegalizował organizację Magyar Garda (Węgierska Straż). Jest to konsekwencja anty-romskiej działalności tego skrajnie prawicowego ugrupowania. Mimo że nie stosowali oni przemocy fizycznej, to jednak sąd uznał że przemówienia i wiece organizowane w miejscach zamieskania Romów naruszają godność tej grupy etnicznej. Podkreślił też, że samo sianie strachu może być łamaniem praw innych osób. Organizacja zapowiada odwołanie od wyroku.

za: CIA, fakty.interia.pl

Strona Magyar Garda

A tutaj przykłady Magyar Gardowych klimatów. Piosenka nawet mi się podoba, zdecydowanie lepsza od tego, co polskie naziolstwo produkuje.

To trochę tak, jakby w Polsce zdelegalizowano ONR.

A na Węgrzech coraz ciekawiej, trwają strajki na koleji i w obsłudze lotniska, pociągi nie jeżdżą w ogóle, samoloty latają rzadko i olbrzymimi opuźniniami. Strategia strajku polega na blokowaniu głównie ruchu międzynarodowego, co oczywiście dotyka głównie licznych budapesztańskich ekspatów jadących na święta do domów.

grudzień 12, 2008

jozviak: Węgierska trauma nagrodzona…

Tym razem nie chodzi o Trianon (choć jego ducha także i w tym wątku nie można zupełnie wykluczyć).

Literacką Nagrodą Europy ŚrodkowejAngelus uhonorowano węgierskiego pisarza Petera Esterházyego. Książki niestety nie czytałem, więc zawierzam jej recenzentom wedle których jest to opowieść o węgierskich traumach z silnie wyeksponowanym wątkiem rodzinnym. Dziadek Autora Moric Esterházy był przed wojną premierem Węgier, zaś jego ojciec Mátyás… powojennym funkcjonariuszem służb bezpieczeństwa. Śledząc traumy i historyczne zawiłości warto zastanowić się nad poniższymi zależnościami:

  • “rozbiór” Węgier po pierwszej wojnie światowej – wzrost nastrojów prawicowo-rewizjonistycznych (pierwszy arbitraż wiedeński, udział w II wojnie po stronie wielkich przegranych);
  • przegrana wojna – ponowna utrata terytoriów – stalinizm
  • stalinizm – rewolucja 1956 i jej upadek

… jednym słowem: TRAUMA, której ilustracją może być arystokratyczna rodzina wydająca na świat przedwojennego polityka, powojennego szpicla i środkowo-europejskiego pisarza (szkoda, że nie w jednej osobie!).

grudzień 6, 2008

Moja kolekcja

Oto kolekcja typów z mojego tutejszego najbliższego otoczenia:

1 – o Rumunko-węgierce z Transylwanii już pisałem

2 – Pół żydówka, pół Rumunka, gdzieś spod Kluju

3 – Węgier o polskich korzeniach rodem z południowej Słowacji.

4 – Czysty Węgier, turkolog, piszący jakiś etnografizujący doktorat. Jak na razie jedyny Węgier który wprost mówi, że nie ciepri z powodu Trianon. Mam sprytny plan, żeby namówić go do napisania tekstu na tego bloga z węgierskiej perspektywy.

Mamy jeszcze Rumuna który twierdzi że jest punkiem (nie wiem skąd u niego to przeświadczenie), Francuza – malarza nie mówiącego w żadnym cywilizowanym języku, ale niezwykle ujmującego, no i oczywiscie niczym nie wyróżniającego się mnie.

Całe to towarzystwo piło wczoraj piwo pod mapą Wielkich Węgier i spierało się, czy dziwniejszym krajem jest Naddniestrze czy Północny Cypr. Robi się ciekawie, nie powiem.

grudzień 4, 2008

Muszę się przyznać…

… że przez ostatni prawie miesiąc żyłem chyba w stanie permanentnego zaćmienia umysłu. Pisałem juz o fladze z dziurą na Marvany ucta. Przechodzę tamtędy codziennie, a dopiero dziś zorientowałem się, że wisi ona na najprawdziwszej nacjonalistycznej księgarni, pełnej książek o zbrodni Trianon, Horthym i innych wielkich bohaterach (tyle przynajmniej wywnioskowałem oglądając wystawę, bo tutejszego słowa pisanego oczywiście nie rozumiem),z plakatami, mapami wielkich Węgier, z rzeźbionym w ludowe wzory szyldem i napisami w obu alfabetach. Jak to możliwe, że mieszkając 200 metrów od tego miejsca przez ponad 3 tygodnie tego nie zauważyłem?

grudzień 4, 2008

Z rumuńskiego życia wzięte.

Dotychczas koncentrowałem się na tropieniu przejawów nacjonalizmu węgierskiego. Dzisiaj za to będzie coś o drugiej stonie medalu.

Mam tu koleżankę rodem z Bukaresztu. Jej ojciec jest Rumunem, a matka Węgierką z Transylanii. Dziewczyna nie potrafi powiedzieć ani słowa po węgiersku. Opowiada, że ojciec zabraniał matce uczyć dzieci tego języka, bez przerwy wypomina jej niewłaściwą narodowość i naśmiewa się z Węgrów, mając ich za idiotów, a przy tym nadętych bufonów. Głosuje na tradycyjnie anty-węgierską prawicę, podczas gdy matka na przedstawicieli mniejszości węgierskiej. Z tego powodu przy każdych wyborach dochodzi do poważnego kryzysu małżeńskiego. Ale już święta obchodzi się w tym domu podwójnie, zarówno prawosławne jak i katolickie.

Może mi ktos wyjaśni (koleżanka nie potrafiła): dlaczego taki nacjonalista ożenił się akurat z kobietą nieakceptowanej przez niego narodowości? Dlaczego ta kobieta, “prześladowana” w tym związku z powodu pochodzenia nadal w nim trwa? Ciekawi mnie poza tym to, że mężczyzna ten przeciwstawia się wychowywaniu dzieci w dwóch kulturach i językach, ale nie w dwóch religiach. Ale może to tylko takie zdziwienie człowieka wychowanego w Polsce, gdzie (nawet jeśli tego nie akceptujemy) przyzwyczajeni jesteśmy, że narodowść jest nierozłącznie związana z wyzaniem?

A w ramach węgiersko – rumuńskiej ciekawostki polecam intersujący, multimedialny, geopolityczny, kartograficzny i historyczny wywód dowodzący, że Rumunów nie ma… A nawet jeśli są, to tylko w wyniku międzynarodowego, antywęgierskiego spisku. Miłego oglądania.

grudzień 1, 2008

Dzień Zjednoczenia (Rumunii)

Dzisiaj, tzn. 10 XII, Rumuni się radują. 90 lat temu, 1 XII 1918 r zgromadzenie rumuńskich delegatów przyjęło w miejscowości Alba Iulia deklarację przyłączenia Transylwanii do Królestwa Rumunii. Zapoczątkowało to wojnę rumuńsko – węgierską, która doprowadziła do ostatecznej utraty tych terytoriow przez Węgry (znany wszystkim traktat w Trianon).

1 grudnia stał się rumuńskim świętem narodowym, zwanym Dniem Unii lub Dniem Zjednoczenia, w 1989 roku. Upamięnia ono nie tylko przyłączenie Transylwanii, ale także Banatu, Besarabii i Bukowiny, które wszystkie “wróciły do macierzy” w tym samym roku.

Więcej informacji na temat tych brzemiennych w skutki wydarzeń tutaj.